niedziela, 7 lipca 2013

Część 2

Rano  obudziła mnie mama o 6:30.Wyciągnełam z szafy   rurki,bokserke i Marynarke. Poszłam do łazienki umyć się i przebrać. O 7 zeszłam na śniadanie. Mama zrobiła naleśniki. Gdy zjedliśmy  pogadaliśmy sobie troche. o 7:30 Poszłam spakować wszystkie swoje ciuchy,które nie biore do Madrytu do sitek. Mieliśmy je dzisiaj zawiezc do Domu Dziecka Niedaleko Nas. Mieliśmy samochód, Mama daje go dzisiaj Wujkowi,bo jej " chłopak" w Stolicy Hiszpanii ma 3 auta. o 7;45 spakowałam  ciuchy do bagażnika,mama również spakowała ciuchy których nie bierze i poszła zawiezc do domu dziecka. Po 15 minutach wróciła. Zaraz ma przyjechać Ciocia i ma zabrać do siebie Kwiatki,obrazy,zegary i inne cenne rzeczy(które nie bierzemy ze sobą) rzeczywiście po 15 minutach była.Zabrała wszystkie wartościowe rzeczy i rośliny, zabrała też do siebie naszego pekińczyka,kota i rybki. Po 30 minutach pojechała do siebie. O 8:45 Wujek Mariusz przyjechał po nas,spóznil isę 15 minut ale dlatego ze utknął w korku.Wziął walizki mamy i zaniósł do bagażnika,pózniej wrócił po moje walizki. Ja spakowałam jeszcze Tableta,Laptopa,Słuchawki i telefon schowałam do torby. Jeszcze do walizki rano spakowałam  adidasy, 2 pary trampek i Conversy. Wziełam torbe z łózka i wyszłam z pokoju. Mama  czekala na mnie bo musiała zamknąc mieszkanie,klucze od domu dała wujkowi. Wsiadłyśmy do samochodu i wujek ruszył. o 8:55 byliśmy na lotnisku.pozegnałyśmy się z wujkiem i podeszlismy do Kasy,Pani kazała nam dać walizki i torby na taśme i pokazać bilety. Pózniej przez specjalne bramki weszliśmy na teren sklepów Lotniskowych i wgl. Ponieważ byla 9:10 i samolot miałyśmy dopiero za 50 minut poszliśmy do MC Donalda,Kupiliśmy po hamburgerze,frytkach i coli. Na osłode kupiliśmy jeszcze lody. Na podróz Mama kupiła w KFC po 2 B-SMART'Y  dla każdej. Oglądaliśmy jeszcze wystawy sklepowe jedząc lody. o 9:55 usłyszaliśmy komunikat ze pasażerowie z lotu ...  Mają wejść do specjalnych bramek z numerem lotu i czekac na samolot. Z Mamą zrobilismy to samo. o 9:00 wsiadliśmy do samolotu(pozniej zapieliśmy pasy i wgl) a ten ruszył. Najpierw Jechał po pasie startowym a chwile pózniej uniósl się w górę.Patrzyłam przez okno ostatni raz na Poznań,na Polske tak samo. Chciało mi się płakać,bo przecież opuszczałam Ojczyzne,zostawiłam tu przyjaciół,wujka,ciocie...
Nawet nie wiem kiedy zasnelam. Pózniej Obudziła mnie mama,informując mnie ze zaraz lądujemy.Nie wiedziałam ze 4,5 godziny minie tak szybko. Stewardessa kazała nam zapiąsc pasy. Chwile pózniej wylądowaliśmy, przez glosniki stewardessa powiedziała " Witamy w Madrycie.Dziękujemy za wybranie naszych liń Lotniczych" Odpieliśmy pasy i skierowaliśmy się do wyjścia. Nawet szybko opuściliśmy Lotnisko,nasze bagaze były jednymi z pierwszych. Czekala na nas taksówka, zamówiona przez nowego partnera Mamy. Wsiadlyśmy do niej. Po chwili auto zatrzymało się pod jakąs Willą. Mam powiedziała ze to tu,Kierowca wyciągną nasze bagaże z Bagażnika.Mama nie musiała mu płacić,bo jej partner zrobił to przy zamawianiu taksówki. Wziełyśmy walizki i torby i skierowaliśmy sie w strone Furtki,mama ją otworzyła wystukując jakiś kod.  Do domu "przyczepiona" była Flaga Realu Madryt,sąsiednie domy też Miały ten skrawek materiału.Cieszyłam sie bo partner Mamy jest Madridistą.Weszliśmy do domu,"Chłopaka" Mamy jeszcze nie było,nie wrócił jeszcze z pracy. Mama postawiła swoje walizki i torbe w salonie. A mnie zaprowadziła do mojego pokoju. Tam podstawiłam swoje Bagaże,Pokój był Piękny.Biały,na jednej ścianie Był namalowany duzy herb Realu Madryt, na drugiej zaś widniał napis " Vamos Real" oraz " Hala Madrid"  Pościel na łózku była z Realu Madryt, Meble Były Białe, łózko też ( pościel również biała) panele były ciemne.Pokój  jest duży. Jest w nim jeszcze kanapa,Stolik oraz  2 fotele. na jednym lezaly 2 szaliki Realu - czarny i biały. Miałam też 2 dywaniki w kształcie herbu Realu Madryt(zresztą na dywanikach ten herb był) Koło łózka była biala komoda.Zamiast fiaranki miałam rolety. Zasłony były białe i był na nich duzy herb Realu. Nagle usłyszałam głos męski " gdzie jesteście? " to zapewnie partner Mamy. Rodzicielka zapytała czy idę sie przywitach,odrzekłam " Pewnie". Obie zeszłyśmy na dół. Mama przedstawiła mi swojego partnera. Gdy go ujrzałam osłupiałam.To był nowy trener Królewskich (Realu) Carlo Ancelotti.
-Cześć,ty jesteś pewnie Wiktoria? - zapytał Ancelotii
-Tak,miło mi pana poznać.Dziękuje za śliczny pokój - usmiechnełam sie
-Nie ma sprawy. Domyslasz sie kim jestem..?
- tak,jest pan nowym trenerem Realu Madryt,ja jestem Madridistką,Kocham Real Madryt. -rzekłam
- o to super. Jeśli chcesz mozesz jutro isc ze mną na trening Galaktycznych
-jeśli to nie problem...
-Skądze ! o 9:30 bądz gotowa
-dobrze - rzekłam
Mama wyszła z kuchni i powiedziała ze obiad gotowy. Razem z Ancelotiim poszliśmy do Jadalni.Mama sporządziła Spaghetii.Było pyszne
-pyszne. Ja ide do pokoju się ropakowac - rzekłam
-okay - powiedziała Mama
Poszłam na góre do siebie. z plecaka wyciągnełam Laptopa,słuchawki i tableta i polozyłam na łózku.
Wyciągłam wszystkie ciuchy z walizki i powkładałam do komody i szafy. Pózniej Otworzyłam drugą walizke,najpierw wyciągnełam z niej  dwa misie i połozyłam je na  łózku,pózniej wyciągnełam album i ramki na zdj, jedną ramke postawiłam na szafce kolo łózka,reszte na komodzie.Album wstadzilam do półki.Pozostałe rzeczy z walizki poukładalam na swoje miejsce. Była 18:00
Kolacja będzie za 1,5 godziny. Wziełam więc laptopa i weszłam na facebooka. Miałam 15 wiadomości, typu " Jak w  Madrycie"  , " fajny tata" , " widziałaś kogoś z Realu" nie chciało mi się odpisywał,ale to zrobiłam.. pisałam ze znajomymi aż do kolacji.Wylogowałam się z fejsa i poszłam do jadalni na kolacje. Był Kurczak z Rożna i Sałatka.
-Mama pokazywała ci twoją łazienke...? - spytał Carlo
- niee,naprawde mam swoją lazienke....?  - odrzekłam
- no pewnie. Koło twojego pokoju jest twoja łazienka.Masz  tam już ręcznik,mydło,pyn do kąpieli,Szampon.Mama sama wybierała jak była tu  2 tygodnie temu. Oczywiście masz prysznic
-o jejku. Dziękuje  - powiedziałam
-nie ma za co - uśmiechnął się Carlo
- Aa i słuchaj,Wiki. Postanowiliśmy wziąść z Carlo ślub. Oświadczył mi się  2 tygodnie temu. -rzekła Mama
- Ale super -rzekłam
-cieszymy się ze nie masz nic przeciwko - powiedział trener Królewskich.
- oczywiście ze nie mam - odparłam
- Jak chcesz to możesz wyjść na ogród.
- dzięki ;))
Zjadłam kolacje i wyszłam na ogród.Był Piękny. Rosły w nim śliczne kwiaty.Na środku był mały stolik i  3 fotele.  Niedaleko koło foteli była Huśtawka. Na schodach prowadzących z domu do ogrodu lezały 3 piłki i złozona mała bramka. Była 20:30, byłam zmęczona więc wyszłam z ogrodu powiedziałam Mamie i Carlo ze ide się wykąpać i spać i weszłam do łazienki. Wziełam prysznic i przebralam się w piżame.  Gdy weszłam do pokoju,wykąpana w piżamie była 21. Wziełam laptopa i zalogowałam się na facebooku. Napisalam posta " Jutro pierwszy trening z Królewskimi <33 "
Pogadałam chwile z Kubą Na skypie, zaś z Adą na fejsie. o 22:00 wylączyłam laptopa,ale wziełam tableta. Pograłam  w rozne gry. jego po godzinie też wyłączyłam.Wziełam do ręki ksiazke " Iker Casillas - skromność Mistrza" i zaczełam czytać. Byłam pochłonięta ksiązką,lecz  była już 24(00:00) więc odłozyłam ksiązke na stolik,zgasilam światlo i poszłam spać



----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Łapcie 2 rozdzial:))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz